Categories
poradniki

Czy warto brać psychodeliki?


Kiedy zakładałem Poznaj Psychodeliki wydawało mi się, że każdy powinien chociaż raz ich spróbować. Spojrzeć na świat nowymi oczami. Obudzić się z apatii. Wyjść z cierpienia. Zachwycić się ich magią.

Ayahuasca, a później LSD, Psylocybina i Meskalina – te substancje zadziałały jak katalizatory procesu rozwoju mojej świadomości. Innymi słowy, zmieniły moje życie.

Po pierwsze pomogły mi w poszukiwaniach odpowiedzi na pytania dawno stawiane pytania. Kim jestem? Co tu robię? Czego życie ode mnie chce? Czy Bóg istnieje, a jeśli tak to czym jest? Starcem z brodą? Piorunem w ręku? Czystą energią?

Po kilku latach psychodelicznych doświadczeń dalej nie mam wszystkich odpowiedzi, ale wydaje mi się, że zrozumiałem dwie rzeczy. Pierwsza – Bóg nie ma brody. Druga – rzeczywistość naszego codziennego, odseparowanego od świata Ego jest niebezpieczną iluzją.

Branie psychodelików jest jak przeprawa mostem na drugą stronę rwącej rzeki. Tylko, że kiedy przechodzisz, odwracasz się, to się  orientujesz, że mostu nie ma. Nie ma powrotu do znanego wcześniej świata. Bo jeśli doświadczenie odbywa się zgodnie z zasadami sztuki – to ten świat rozpada się w pył.

Niestety w przeważającej większości państw, zdrowym na umyśle, pełnoletnim i odpowiedzialnym obywatelom odmawia się – rzekomo w imię ich dobra – możliwości uregulowanego prawnie doświadczania tych stanów. Naruszając przy tym nasz podstawowe prawa i wolności zagwarantowane przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej, w której Preambule czytamy:

pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność, w poczuciu odpowiedzialności przez Bogiem, lub własnym sumieniem, ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej.

Ponieważ ignorancja polityków w sprawie polityki narkotykowej od lat nieustannie prowadzi do niepotrzebnego ludzkiego cierpienia, prowadzi do problemów ze zdrowiem psychicznym, zagrożeń ekologicznych, marnotrawstwa środków publicznych i utrzymywania grup przestępczych, mam w głębokim poważaniu przepisy polskiej ustawy ds. przeciwdziałania narkomanii, które kryminalizują posiadanie substancji psychoaktywnych. Mój mózg, moja sprawa.
Biorę psychodeliki kiedy uznaję za stosowne, a w domu hoduję konopię indyjską na własne potrzeby. W całkowitej zgodzie z Bogiem i własnym sumieniem. Ta iskra zapaliła również tego bloga. Za to, że płonie dalej dziękuję patronom podcastu Poznaj Psychodeliki. Jesteście najlepsi.

Kwiecień to chyba najbardziej psychodeliczny miesiąc. W kwietniu
1943 odbyła się pierwsza podróż na LSD Alberta Hofmanna. Dzień później jest międzynarodowe święto 4/20. W kwietniu przychodzi wiosna, a wraz z nią wiatr zmiany. Napisałem tego posta w formie pytań i odpowiedzi, trochę jako podsumowanie kilku ostatnich lat moich doświadczeń. Jest, jak sądzę, przeznaczony dla wszystkich, którzy poczuli zew natury i chcą dowiedzieć się kilku podstawowych informacji o psychodelikach oraz o ludzkim umyśle, czyli miejscu, w którym odbywa się cały ten spektakl.

Co to znaczy, że substancja jest psychodeliczna?

Psyche z greckiego oznacza duszę, a delos – odkrywać, lub ukazywać. Środek psychodeliczny to taki, który odkrywa, ukazuje nam naszą duszę, lub inaczej – umysł.

Umysł to coś więcej niż mózg. To kompletne doświadczenie naszej egzystencji. To sposób, w który postrzegamy siebie i otaczający świat. Nasze emocjonalne reakcje, emocje, wspomnienia i głęboko zakorzenione wzorce postępowania.

Istnieje wiele różnych psychodelicznych substancji, które pomagają odsłonić niektóre tajemnice umysłu i ludzkiej świadomości.
Niektóre z nich zostały stworzone w laboratoriach podczas projektów badawczych (tak jak LSD) lub badawczo-hobbystycznych (tak jak substancje z grupy 2C oraz setki innych psychodelików stworzonych przez Alexandra Shulgina). Inne, chociażby moja ukochana Psylocybina czy Meskalina zostały poddane syntezie przez samą Matkę Naturę.

Nie jestem chemikiem, ale wiem, że struktura chemiczna psychodelików jest niemal identyczna z budową cząsteczki serotoniny. Serotonina to jeden z kilku najważniejszych neuroprzekaźników w naszym mózgu. Reguluje działanie wielu podstawowych, życiowych funkcji, od apetytu, przez nastrój, po sen. Jest również jedną z tych substancji, które są odpowiedzialne za poczucie spokoju i pewności siebie.

Ponieważ popularne psychodeliki są w swojej budowie zbliżone do serotoniny, znajdujące się w naszych organizmach receptory serotoninowe traktują je jako znajome sobie cząsteczki. Po wprowadzeniu do organizmu cząsteczki LSD, Psylocybiny, lub pokrewnych substancji, bez trudu podłączają się pod te receptory, łącząc się z nimi jak brakujące puzle. Dochodzi wtedy do stopniowych zmian w funkcjonowaniu mózgu. W dużym uproszczeniu wynikającym z mojego niewielkiego rozumienia neurologii, wyciszeniu ulegają mechanizmy regulujące codzienną świadomość, za to zaczynają powstawać nowe, niecodzienne połączenia pomiędzy wieloma regionami mózgu odpowiadającymi za szereg zadań takich jak: wrażenia zmysłowe, język, pamięć czy abstrakcyjne myślenie.

Między popularnymi psychodelikami działającymi na receptorach serotoniny istnieją oczywiście różnice. Każda z substancji ma swoją w nieco inny sposób zmienia percepcję. Różnią się między sobą czasem działania, sposobem administracji i efektami ubocznymi (Psylocybina na przykład często powoduje uczucie ciężkości nóg w pierwszych godzinach doświadczenia). Mimo tego większość klasycznych psychodelików więcej łączy, niż dzieli. Działają w oparciu o ten sam mechanizm, nie powodując żadnej fizycznej szkody w organizmie.
Obrazy neurologicznej aktywności mózgu, do której dochodzi po zażyciu psychodelików możemy zaobserwować na wielu dostępnych w sieci skanach mózgów osób pod wpływem tych substancji, które zostały udokumentowane przez instytutu naukowe w Wielkiej Brytanii i USA. Według prowadzących te badania naukowców, zdjęcia osób pod wpływem Psylocybiny i LSD przypominają zdjęcia mózgów buddyjskich mnichów w stanie głębokiej medytacji.

W jaki sposób konstruktywnie używać psychodelików?

W Buddyzmie Mahajany istnieje określenie skillful means,
co można przetłumaczyć jako “umiejętne sposoby”. Przez “umiejętne” rozumie się sposoby i techniki nauczania, które w logiczny i przemyślany sposób prowadzą osobę ku oświeceniu. Niepoprawne, nieumiejętne nauczanie może za to doprowadzić do jeszcze większego zamieszania i konsternacji. Wyrządzić więcej szkody, niż pożytku.

Podobnie jest z psychodelikami. Mają niezwykłą moc, kiedy są używane z szacunkiem, przygotowaniem, intencją oraz w odpowiednim kontekście. Jeśli używa się ich bez przygotowania, bez szczerej intencji, niedbale lub z nudy, efekty najprawdopodobniej będą odwrotne do zamierzonych, lub w najlepszym wypadku jedynie tymczasowe.

Jakie są więc umiejętne sposoby wykorzystania psychodelików? Poniżej moje cztery typy.

1. WYWOŁANIE ŚMIERCI EGO W KONTROLOWANYCH WARUNKACH

Śmierć Ego, inaczej – doświadczenie enteogeniczne, oznacza tymczasowe zaprzestanie identyfikacji z nabytym w procesie socjalizacji Ego. Śmierć Ego oznacza, że poczucie zwykłego, codziennego “Ja”, zostaje tymczasowo zastąpione przez coś znacznie większego.
Giną niektóre złudzenia i iluzje dotyczące tego, kim naprawdę jesteśmy. Granice pomiędzy ludźmi, zwierzętami, roślinami i planetą i kosmosem zaczynają się rozpuszczać. Śmierć Ego ma transformatywną moc.

W najlepszych przypadkach transcendencja granic Ego może poprowadzić w stronę zachwytu, sensu, zrozumienia wypieranych emocji i wglądu w ocean świadomości. Doświadczenie enteogeniczne perspektywy i pokazuje potencjał, który stoi przed każdym człowiekiem.

W najgorszych przypadkach dysolucja Ego może jednak doprowadzić do epizodów psychotycznych, poczucia dezorientacji i problemów z adaptacją do codzienności. Kiedy stary świat rozpadnie się na strzępy, trzeba mieć w sobie odwagę do tego, żeby zbudować sobie świat nowy. Oparty w psychodelicznym doświadczeniu, ale niezbyt oddalony od codzienności. Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy ludzi, którzy będą potrafili przełożyć swoje psychodeliczne doświadczenia na życie codzienne. Nie odlecą na inną planetę, ale zostaną tu, żeby zmieniać życie na lepsze.

Stwarzając warunki do maksymalizowania szans na pozytywne efekty i minimalizowania ryzyk, przewodnicy powinni poświęcić odpowiedni czas na przygotowania do podróży i wywiad dotyczący tego, czy osoba, która się na to pisze jest w pełni świadoma (1) stanu swojego zdrowia i (2) zakresu efektów, które mogą wystąpić podczas sesji. Należy również ustalić wszelkie zasady sesji, tak, żeby nie było miejsca na domysły i przypadkowość. Osobną sprawą jest wybór odpowiedniego przewodnika – najlepiej, żeby była to znana nam osoba, ktoś komu możemy zaufać i wiemy, że zna mechanizmy działania psychodelików. Szczególnie ważne i nie zawsze oczywiste jest to, żeby osoba, która postawi się w tej roli kierowała się wyłącznie altruistyczną motywacją i nie miała żadnej ukrytej agendy – takiej, jak np. chęć leczenie własnych problemów poprzez wykreowanie dla siebie nowego, “duchowego Ego” – szamana i uzdrowiciela, co niestety jest w większości przypadków po prostu kolejnym mechanizmem ucieczki od odpowiedzialności za własne życie.

2. KREATYWNE ROZWIĄZYWANIE PROBLEMÓW

Pomimo tego, że dopiero poznajemy neurologiczne mechanizmy działania psychodelików, wiemy, że substancje psychodeliczne powodują zmiany w sieci połączeń mózgowych określanej nazwą DMN (Default Mode Network). Podobnie do głębokiej medytacji, zmniejszają aktywność sieci połączeń odpowiedzialnej za codzienną świadomość, jednocześnie tworząc nowe połączenia pomiędzy ośrodkami mózgu regulującymi działanie zmysłów, ośrodka mowy, języka, emocji, pamięci i wyobraźni. Innymi słowy dochodzi do przełamania typowych, codziennych schematów postrzegania i porządkowania rzeczywistości. Ten mechanizm sprawia, że psychodeliki często wykorzystuje się w działaniach wymagających kreatywności, takich jak np. malowanie, tworzenie muzyki, szukanie nowych rozwiązań dla znanych problemów czy zdobywanie perspektywy wobec własnych stanów emocjonalnych. Kreatywność to nic innego jak umiejętność nieszablonowego myślenia prowadzącego do nowych rezultatów.

Prowadzone w USA przez profesora Jamesa Fadimana eskperymenty prowadzone na grupie inżynierów, architektów, fizyków i projektantów różnej maści wskazują, że dzięki psychodelicznym sesjom nastawionym na szukanie nowych rozwiązań dla wymagających intelektualnie problemów, zdecydowana większość uczestników wyszła z doświadczeń nie tylko z nowymi pomysłami, ale i realnymi projektami, które później zyskały rynkowe uznanie lub akceptację klientów. Spektakularny przykład stymulowania kreatywności to historia Steva Jobsa, który swoje doświadczenia z LSD uznał za jedne z najważniejszych w życiu, za coś co pomogło mu ukształtować światopogląd, na którym zbudował firmę Apple.

Tajemnicą sesji nastawionych na wspieranie kreatywności jest to, że dawki nie mogą być ani za niskie, ani tak wysokie. Muszą być na tyle wysokie, żeby umożliwić paletę efektów, ale nie na tyle, żeby godzinami kontemplować naturę Boga (dla uproszczenia, wybaczcie). Jedną z dodatkowych strategii stymulowania kreatywności za pomocą psychodelików jest wcześniejsze przygotowanie listy zagadnień lub problemów, z którymi planujemy zmierzyć się podczas sesji. Także przestrzeń do podróży wymaga odpowiedniego przygotowania – zamiast koców, opasek na oczy i tym podobnych elementów typowych dla sesji enteogenicznych, tutaj tutaj przydatne będą arkusze papieru, zeszyty, instrumenty, albumy z inspirującymi cytatami, odpowiednio dobrana muzyka i inne elementy, w zależności od potrzeb.

3. POPRAWA NASTROJU I CODZIENNEGO FUNKCJONOWANIA

Międzynarodową sławę zdobył przez hype w Dolinie Krzemowej. Microdosing polega na przyjmowaniu granicznych dawek psychodelików – około 10-20% standardowej dawki (za standardową przyjmuje się dawkę taką, jak w poprzednim przykładzie – doświadczenie, które może, chociaż nie musi doprowadzić do śmierci Ego). Te graniczne dawki psychodelików powodują subtelne, choć wyczuwalne zmiany w nastroju, bez efektów typowych dla dawek wysokich. Co to znaczy?
Zmysły są bardziej wyostrzone, kolory bardziej intensywne, zapachy wyczuwalne. Czujesz w ciele subtelną, pozytywną energię. Jesteś bardziej obecny. Małe czynności sprawiają więcej radości. Nie chcesz wrzucać w siebie śmieciowego jedzenia i śmieciowych myśli. Wolisz sałatkę i zielony smoothie. Radość z wyjścia na spacer z psem dawno nie sprawiała ci tyle frajdy.

Nie są to niestety efekty, których doświadczy każdy. Z raportów gromadzonych przez profesora Fadimana (Guru niewielkiej ciągle dziedziny badania długotrwałych efektów microdosingu). Może to być spowodowane faktem, że nawet na tak niewielkich dawkach jak kilka mikrogramów LSD, wzrasta zdolność do odczuwania tych emocji, które podświadomie odczuwamy.

Temat microdosingu jest obiecujący, ponieważ pozwala zapoznać się z psychodelikami grupie osób, która nie chce od razu dawać głębokiego nura do jeziora, ale zoptymalizować pracę swojego mózgu lub poradzić sobie w lepszym stopniu z codziennymi emocjami. Microdosing stanowi też potencjalną alternatywę dla popularnych leków na ADD, takich jak Metylofenidat (Ritalin), czy Amfetamina (Deksedryna, Adderall). Obie powyższe substancje niebezpiecznie igrają z dopaminą, deregulując i rozregulowany u większość z nas mechanizm nagrody, a prowadzą przy tym do zaburzeń apetytu, snu i inteligencji emocjonalnej. Mikrodawki psychodelików również również mogą pomóc koncentracją, najprawdopodobniej przy mniejszej ilości niepożądanych efektów ubocznych.

4. ZBLIŻENIE EMOCJONALNE I LECZENIE TRAUMY

Ostatnią kategorią umiejętnego korzystania z psychodelików jest wykorzystywanie ich do lepszego zrozumienia naszych własnych emocji. Do budowania zgody ze swoją przeszłością i z najbliższymi ludźmi.

MDMA, substancja pokrewna psychodelikom, działa tymczasowo osłabiając aktywność ośrodków strachu w mózgu. Powoduje wzrost poczucia empatii i chęci dzielenia się szczerymi uczuciami z drugą osobą. Dzięki temu MDMA jest nieocenioną substancją w procesie terapeutycznym.

Terapia z użyciem MDMA polega na tym, aby mierzący się z problemami psychologicznymi pacjent bez strachu mógł powrócić do wydarzeń z przeszłości i wyzwolić od ich często destruktywnego wpływu na teraźniejszość. MDMA powoduje stan, który Michael Mithofer, psychiatra Medical University of South Carolina, specjalizujący się w leczeniu zespołu stresu pourazowego, określa jako “stan optymalnego pobudzenia”. Jak czytamy w książce Macieja Lorenca “Czy psychodeliki uratują świat?”

“Ludzie z PTSD często mają problem polegający na tym, że kiedy myślą lub mówią o swojej traumie, często ogarnia ich strach, czyli stają się nadmiernie pobudzeni. Mogą jednak zareagować zupełnie odwrotnie, a mianowicie wpaść w stan zobojętnienia, a więc niewystarczającego pobudzenia. […] Skuteczny proces terapeutyczny może nastąpić wyłącznie w “strefie optymalnego pobudzenia”, czyli pomiędzy tymi dwiema skrajnościami. MDMA sprawia, że ludzie wchodzą w ten stan i pozostają w nim kilka godzin”

Z kolei z badań dotyczących MDMA i alkoholizmu prowadzonych w Wielkiej Brytanii przez dr. Bena Sessę wynika, że podstawą wielu mechanizmów uzależnień jest nieprzepracowana trauma z okresu dzieciństwa. MDMA pozwala powrócić do tych wydarzeń bez towarzyszącego im zwykle uczucia strachu, zrozumieć te uczucia, skonfrontować się z nimi i w końcu wyzwolić od ich negatywnego wpływu.

Warto jednak pamiętać, że w trakcie terapeutyczego stosowania MDMA, opróćz fali pozytywnych uczuć i doznań, dochodzi też do konfrontacji z trudnymi i wymagającymi emocjami. Podczas sesji z MDMA często po policzkach spływają łzy radości. Z tej konfrontacji, jeśli potrafimy pracować z emocjami, rodzi się poczucie wielkiej siły i chęci do życia.

Empatogenne właściwości MDMA nie ograniczają się jednak wyłącznie do leczenia traumy. W latach 60-tych, Alexander Szulgin, który odkrył niezwykłe właściwości tej substancji, nazwał ją “oknem”. Mimo, że posiada inny mechanizm działania niż klasyczne psychodeliki, jak również nieco większy profil ryzyka, MDMA również osłabia władzę Ego nad umysłem. Substancja sprawia, że opuszczamy gardę. Stajemy przed sobą bezbronni. Łatwiej jest zrozumieć punkt widzenia drugiego człowieka, ponieważ widzimy w nim siebie.

MDMA uczy nas kilku oczywistych, ale rzadko praktykowanych, prawd. Że zdecydowanie więcej nas, ludzi łączy, niż dzieli. Że życie tylko i wyłącznie dla siebie jest pozbawione sensu. Że najlepszą rzeczą, jaką możemy dla kogoś zrobić, to posłuchać co ma do powiedzenia. Jej głównym przesłaniem jest wdzięczność. Wdzięczność za wszystko co masz, za wszystkie osoby w Twoim życiu.

No i, że skóra potrafi być tak zajebiście przyjemna w dotyku.
Prawie tak bardzo, jak oddychanie.

Czy są jakieś niepożądane efekty uboczne psychodelików?

Każda substancja psychoaktywna może doprowadzić do szeregu nieprzewidzianych efektów. Wystarczy, że wyjmiesz ulotkę z Ibuprofenu, żeby przekonać się, że nawet środek przeciwbólowy, który kupisz przy kasie w Biedronce masę efektów ubocznych. W “działaniach nieporządanych” Ibuprofenu znajdują się między innymi: pocenie się, zmiany nastrojów, wymioty, wysypki skórne, utrata apetytu, nieregularny oddech, ale także…wypadanie włosów, utrata orientacji, śpiączka (!) czy halucynacje (!). Doliczyłem się ich sto dwadzieścia.

Biorąc pod uwagę fakt, że leki farmaceutyczne, w tym leki OTC (bez recepty) mogą doprowadzić do tego typu “efektów ubocznych”, a dalej są uznawane przez nasze Ministerstwa i Inspektorat Farmaceutyczny za wystarczająco bezpieczne, aby je sprzedawać w supermarketach, to faktycznie potrafi dziwić fakt, że psychodeliki pozostają nielegalne. Nie dostarczają sprawiają organizmowi nawet 1/10 takich paskudnych problemów.

Mimo, że praktycznie pozbawione toksyczności i bezpieczne dla organów ciała, psychodeliki niosą za sobą innego rodzaju ryzyka.
Największym z nich jest przyjmowanie ich przez nieświadome, nieprzygotowane jednostki, w nieodpowiednim dla takich doświadczeń kontekście. Przypadkowość rodzi szanse na myśli paranoiczne, ataki paniki, psychicznego zagubienia i poczucie dezorientacji, które w skrajnych przypadkach może skończyć się na lokalnym oddziale szpitala psychiatrycznego.

Sprawny przewodnik lub terapeuta będzie wiedział, jak przywrócić psychiczną równowagę w trudnych momentach, jak prowadzić doświadczenie minimalizując takie ryzyka niemal do zera. Jednak, podziękujmy za to naszym rządom, większość ludzi bierze psychodeliki bez takiej pomocy, skazując się na fragmentaryczną wiedzę swoich znajomych i przypadkowość. Nie jest to najlepsza recepta na sukces.

Jednak dla osób, które eksperymentują z psychodelikami poniżej kilka pro tipów, które warto wziąć pod uwagę, żeby nie zgubić się zanadto w podróżowaniu w brzuchu wieloryba.

1. Psychodeliki i Maria się lubią, czasami za bardzo

Mieszanie każdej substancji psychodelicznej z marihuaną znacznie wzmacnia psychodeliczne efekty obu substancji. Czasami sam zapominam o tym, że marihuana sama w sobie jest psychodelikiem. Zwłaszcza, jeśli zawartość THC oscyluje w okolicach 20%. W przypadku łączenia konopi z psychodelikami 1+1=3, a czasami nawet 5, 6 lub 7. Połączenie kannabinoidów i LSD, Psylocybiny lub Meskaliny nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla organizmu, w taki sposób jak np. łączenie leków przeciwbólowych z alkoholem, jednak zdecydowanie podnosi ryzyko wpadnięcia w bad tripa. Psychodeliki
w połączeniu z Marią na prawdę potrafią namieszać w głowie, zwłaszcza jeśli zapalisz na peak’u. Nawet kiedy zapalisz kilka godzin później, THC wydobędzie na wierzch  substancję psychodeliczną.
Jeśli chodzi o doznania, no cóż, zostawmy to na boku. Mają jeszcze większy potencjał do tego, żeby stać się zarówno pozytywne, jak i negatywne. Jeśli zdecydujesz się waporyzować (nie pal, waporyzuj) marihuanę podczas sesji psychodelicznej, to pamiętaj, żeby zacząć od bardzo małej dawki. Zawsze można wziąć więcej, ale jak się weźmie za dużo, to już się nie da wziąć mniej. Taka ludowa mądrość.

2. Psychodeliki i empatogeny również się lubią, jednak należy uważać

MDMA jest z fizjologicznego punktu widzenia substancją stosunkowo bezpieczną, jednak nadal cechuje się większymi ryzykami niż Psylocybina lub LSD. W połączeniu z inną substancję ryzyka tej substancji rosną – tak, jak w przypadku każdej interakcji leków. Aby ograniczyć szanse na takie zdarzenia należy pamiętać o tym, aby:

A. Używać jedynie połowę standardowej dawki MDMA, ponieważ działanie substancji w interakcji z psychodelikiem jest wyczuwalne. W trakcie jednej sesji nie powinno przekraczać się 120 miligramów. To oznacza, że w przypadku takiego candy-flipa wystarczy 60 miligraów. Dla porównania, znaczna część pigułek sprzedawanych na rynku jako MDMA lub Ecstasy zawiera dwukrotnie większe stężenia tej substancji, co staje się pośrednią przyczyną problemów zdrowotnych.

B. Nie przyjmować substancji równocześnie, żeby peak obu substancji się nie pokrywał. Jedną z metod jest zażycie najpierw substancji psychodelicznej, a po 4 godzinach, kiedy peak minie, przyjęcie niewielkiej dawki MDMA. W przypadku ponownego podania MDMA dla podtrzymania efektów należy stosować nie więcej niż połowę pierwszej dawki.

Decydując się na candy lub hippie-flipping należy jednak pamiętać o tym, że tak, jak w przypadku mieszania z marihuaną, i tutaj istnieje szansa na zarówno pozytywne, jak i negatywne doświadczenia. Mogą wystąpić chwilowe ataki paniki, uczucia dezorientacji, utraty poczucia kontroli i wyłonienia się na wierzch negatywnych emocji. To prawo Tao, prawo równowagi i balansu przeciwstawnych sił, które uczy nas, że na tym świecie, nie ma nic za darmo.

Na sam koniec – czy można łączyć MDMA z kokainą lub alkoholem? Nie, nie i jeszcze raz nie. Takie połączenia znacznie zwiększają możliwość wystąpienia nieprzewidzianych, negatywnych interakcji i są gwarancją tego, że w następnych dniach będziecie czuć się fatalnie. W przypadku, gdy doświadczenie odbywa się przy poszanowaniu dobrych terapeutycznych praktyk, tego rodzaju ryzyka są minimalizowane praktycznie do zera.

3. Ostatnią, a przy tym absolutnie kluczową kwestią jest to, że przyjmowanie psychodelików przez osoby niestabilne emocjonalnie, osoby odbywające terapię antydepresantami, przyjmujące regularnie leki anty-psychotyczne lub też cierpiące na poważne zaburzenia osobowości nie powinny brać psychodelików. Inaczej może się to skończyć bardzo źle. Dla takich osób istnieją po prostu inne, mniej ryzykowne metody eksploracji umysłu, tak jak chociażby medytacja.

Nie powinny raczej też brać psychodelików osoby, które mają w rodzinie historię chorób psychicznych. Istnieje ryzyko, że takie doświadczenia wydobędą na wierzch uśpione choroby i zamiast kogoś wyleczyć, oddalą go od zdrowia i psychicznej równowagi.

Gdzie wybrać się na psychodeliczną ceremonię?

Wraz z rosnącą popularnością psychodelików rośnie też liczba ceremonii. Obecnie na ceremonię z Ayahuascą można się wybrać w prawie wszystkich krajach Europy. Niestety nie jest tam zawsze super różowo. Radzę zrobić na prawdę głęboki wywiad i dać sobie trochę czasu, zanim zapiszecie się na “weekend z naturalną medycyną” i tym podobne wydarzenia reklamujące się na Facebooku.

W ostatnich latach podczas takich, organizowanych w szarej strefie, wydarzeń doszło do kilku poważnych wypadków, ze zgonami, próbami samobójstw i molestowaniem seksualnym włącznie.

W środowisku psychodelicznym dwa lata temu zrobiło się głośno o przypadku Octavio Rettiga i Gerry’ego Sandovala, którzy prowadzili ceremonie z Bufo Alvarius (5-MeO-DMT) dla setek osób w Stanach i Europie. Byli znanymipostaciami w środowisku i żeby dostać się na ceremonię trzeba było czekać w kolejce ludzi.

Wszystko było spoko, do momentu, kiedy nie zaczęły wyciekać opinie uczestników dotyczące tych sesji na Reddicie i podczas spotkań środowiska psychodelicznego.

Główne zarzuty przeciwko Octavio Retigowi dotyczyły w głównej mierze wątpliwych praktyk, które ten stosował wraz ze swoimi współpracownikami podczas ceremonii. Było to między innymi siłowe wdmuchiwanie rapé do nosa (psychoaktywna mieszanka ziołowa na bazie tytoniu) osobom na peaku doświadczenia z Bufoteniną, używanie elektrowstrząsów, aby utrzymać ciało w pionie, jak również wlewanie nieświadomym niczego osobom wody do gardła. Przykłady takich praktyk, w połączeniu z brakiem uwagi poświęcanej uczestnikom, doprowadziło do kilku śmierci.

Na poniższym filmie Octavio niemal nie doprowadza do uduszenia człowieka znajdującego się pod wpływem Bufoteniny. Film dla widzów o mocnych nerwach.

Szok? Przerażenie? Niedowierzanie?

Mimo zapewne dobrych intencji zbawiania świata psychodelikami pewna część osób organizujących ceremonie ewidentnie nie dorosła do tego, żeby to robić. Prawda jest niestety taka, że nawet w tym środowisku nie wszyscy wiedzą co robią i nie wszyscy też cechują się nieskazitelną, moralną postawą. Udział w ceremoniach opiera się jedynie na zaufaniu i wierze w to, że wszyscy w środowisku psychodelicznym będą wykazywać się jedynie altruistyczną motywacją. No, cóż, niestety nie ma to wiele wspólnego z rzeczywistością.

Kiedy zdarza się sytuacja taka jak z Octavio, albo jakakolwiek inna sytuacja, w której łamane są podstawowe, zasady bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku, cierpi na tym cała społeczność. W dużej mierze cierpi też ruch na rzecz legalizacji psychodelików, ponieważ te sytuacje mają taką cechę, że kiedy pojawiają się w mediach głównego nurtu, to naturalnie winna staje się sama substancja.

 Jasne. Pewnie w psychodelicznej społeczności jest więcej fajnych, zdrowych, godnych zaufania rozsądnych osób, niż w kole łowieckim czy Stowarzyszeniu Świadków Jehowy, ale nawet my nie unikniemy prawa Pareto. Wynika z niego, że jak w pokoju jest zamknięte stoo osób, to co najmniej dwóch jest wariatami.

To tak, jak z sikaniem w basenie. Wystarczy, że nasika jedna osoba, a pływać w tym później musimy wszyscy.

W tej samej kategorii problemów: Ayahuascowe gwałty w Ameryce Południowej. To jest już kompletna żenada. W zeszłym roku czytałem nagłówki “Szaman wykorzystał mnie seksualnie podczas ceremonii Ayahuasci”.

To jest straszne. Po pierwsze dlatego, że ktoś wykorzystywał Ayahuascę całkowicie sprzecznie z jej intencjami, łamiąc fundamentalne moralno-etyczne normy całkowicie wbrew woli drugiego człowieka, lub też w znacznie zmienionym stanie świadomości, dzięki któremu uzyskał niemal całkowitą kontrolę nad jego duchem. Jestem pewien, że karma wróci do tego “szamana”, który wykorzystywał Ayahuascą, aby dać upust własnemu cieniowi. Niektórzy z tych “szamanów” są zwykłymi oszustami. Niektórzy bawią się w czarną magię. Dzieciaki, to nie jest zabawa. Są na świecie ludzie, którzy będą chcieli to wykorzystać, ponieważ na zewnątrz zakładają maskę duchowości, ale w środku są kimś zupełnie innym. Kimś opętanym przez własny cień i nieposkromione demony. 

Broda nie czyni filozofem. Habit nie czyni mnichem. To, że ktoś mieszka w Peru i oferuje ceremonie nie czyni go szamanem. Wyjeżdżając w podróż do obcego kraju, decydując się na coś takiego,
musicie mieć stuprocentowe przekonanie i zweryfikowane źródła informacji dotyczące osób i miejsc. Poza tym pozostaje Wasza własne intuicja, która pierwsza potrafi zasygnalizować, że coś może pójść nie tak. Słuchajcie jej.

To oczywiście nie znaczy, że opisywane tu przypadki to norma. Ktoś po prostu znowu nasikał do basenu.

Jaka jest różnica między oświeceniem a doświadczeniem psychodelicznym ?

Istnieje wiele różnic i kilka podobieństw pomiędzy stanami psychodelicznymi, a oświeceniem. Pierwsza i jak sądzę najważniejsza różnica jest taka, że oświecenie nie jest doświadczeniem, jak również nie jest przejściowe. Oświecenie oznacza wgląd, zrozumienie i mądrość. Jest trybem funkcjonowania umysłu. Polega na przeprogramowaniu głęboko zakorzenionych wzorców myślenia i reagowania na wszelkie życiowe zdarzenia. Psychodeliki z drugiej strony wywołują konkretne doświadczenia, które ma swój początek i koniec. Oczywiście istnieje możliwość przełożenia doświadczeń psychodelicznych na życie codzienne – na tym polega integracja. Jednak samo branie psychodelików bez aktywnej i najlepiej prowadzonej w jakiś sposób pracy nad integracją, nie doprowadzi do oświecenia, a jedynie chwilowego wglądu w możliwości umysłu.

Innym podobieństwem jest to, że zarówno podczas praktyki medytacji, jak i w doświadczeniu psychodelicznym, możesz doświadczyć głębokiego stanów wglądu w prawa natury. Kiedy jest to wynikiem medytacji, twój umysł i ciało pozostają w pełni operacyjne, skupione i spokojne. W ciągu kilku chwil, jeśli zaistnieje taka potrzeba, możesz wrócić do ciała i poprowadzić normalną rozmowę z sąsiadką. Doświadczenia psychodeliczne, które prowadzą do rozpadu Ego zazwyczaj wiążą się z czasowym upośledzeniem ruchowym na jakimś poziomie i są określone w czasie. W “medytacyjnym stanie świadomości” możesz prowadzić samochód, rozmowę albo iść z psem na spacer. Trudno byłoby to zrealizować na heroicznej dawce magicznych grzybów czy Ayahuasci.

Trzeba też pamiętać, że nie tylko psychodeliczny haj, ale również ten medytacyjny haj, który również czasami się zdarza, wcale nie oznacza oświecenia. Jest po prostu kolejnym krokiem na ścieżce.

***
Jeśli dotarłeś, lub dotarłaś do tego miejsca, należą Ci się gratulacje. Teraz tylko klik dzieli Cię od tego, żeby zostać patronem podcastu Poznaj Psychodeliki i pomóc mi dalej szerzyć tego wirusa.