Categories
konopie odzież podróże

Jak branża modowa zatruwa Planetę


Kiedy byłem małym chłopcem uwielbiałem oglądać „Kapitana Planetę”. Niecierpliwie czekałem na każdy odcinek, żeby po raz kolejny zobaczyć jak Kapitan i Planetarianie ratują świat przed ekologiczną katastrofą. Czarne charaktery: doktor Zaraza, Szkodnik, Knur Chciwiec, Chytrus Szlam i Książę Nukem reprezentowały najpoważniejsze zagrożenia przed którymi stoi ludzkość. Zaraza, której pasją było niszczenie przyrody, uosabiała zagrożenia płynące z nieetycznych eksperymentów naukowych. Jej pupil, inteligentny komputer „Zły” był symbolem niekontrolowanego rozwoju Sztucznej Inteligencji. Szkodnik, wielki szczur-mutant, był twarzą zagrożeń, jakie dla przyrody niosła zła sytuacja sanitarna i przestępczość. Knur Chciwiec, otyły mężczyzna przypominający świnię, symbolizował niepohamowaną konsumpcję prowadzącą świat w stronę ekologicznej katastrofy. Książę Nukem zamierzał doprowadzić świat do konfliktu nuklearnego. Szachraj Szwindel i Chytrus Szlam zarabiali na niszczeniu środowiska i eksploatacji zasobów naturalnych. Byli żywymi symbolami ignorancji i krótkowzroczności świata biznesu. 

Magią Planetarian było to, że nie był to kolejny, serial o walce potworami, ale archetypowa opowieść o zmaganiach z największymi problemami naszej planety i osobistej odpowiedzialności w tej walce. Zwycięstwo Kapitana Planety, Planetarian i Gai nie jest możliwe bez udziału zwykłych ludzi.
Oszczędzając zasoby, segregując odpady, podejmując odpowiedzialne i świadome działania w codziennym życiu, to Ty odgrywasz kluczową rolę w tej walce. Kapitan Planeta nauczył mnie bardzo ważnej lekcji życia. 

W 2020 roku, trzydzieści lat po powstaniu pierwszych odcinków serialu przesłanie Kapitana Planety jest bardziej aktualne, niż kiedykolwiek.

W zeszłym roku światło dzienne ujrzały opublikowane w Business Insider informacje obnażające prawdziwe koszty działalności wielkich sieci odzieżowych i znajdujące się u ich podstaw trendy. Wyszło na światło dzienne, że przemysłowa produkcja odzieży jest jedną z najgorszych zbrodni, popełnionych przez ludzkość. Oto kilka najbardziej przerażających faktów dotyczących działalności branży odzieżowej:

  • Od roku 2000 globalna produkcja odzieży zwiększyła się dwukrotnie. Mimo, że ludzie kupuli o 60% więcej ubrań w roku 2014, niż w 2000, to wyrzucali je dwukrotnie szybciej.
  • Średnia liczba kolekcji oferowanych przez marki odzieżowe wzrosła w tym okresie z dwóch do pięciu. Niektóre marki oferują nawet dwadzieścia cztery kolekcje rocznie!
  • Każdej sekundy ciężarówka pełna używanej odzieży jest zrzucana na ziemię, prowadząc do zatrucia gleby. Średnio wyrzucamy 85% kupowanych ubrań.
  • Przyjmuje się również, że produkcja odzieży jest odpowiedzialna za 10% wszystkich emisji dwutlenku węgla do atmosfery. To więcej, niż wszystkie loty samolotowe i transport morski razem wzięte.
  • Trzydzieści procent plastiku znajdującego się w oceanach pochodzi z prania sztucznych włókien znajdujących się w naszych ubraniach. Polyester znajduje się w 60% ubrań dostępnych na rynku.
  • Pięćset tysięcy ton plastiku, który w większości nigdy nie ulegnie rozpadowi, każdego roku trafia do oceanów. To równowartość pięćdziesięciu miliardów plastikowych butelek.
  • Dwa tysiące sześćset litrów wody jest zużywane na to, aby wyprodukować jeden bawełniany t-shirt. To wystarczająco dużo, żeby jedna dorosła osoba mogła pić osiem kubków wody dziennie przez trzy i pół roku. Siedem tysięcy sześćset litrów jest potrzebne do tego, aby wyprodukować jedną parę jeansów. To zapasy wody pitnej dla jednego człowieka na dziesięć lat.
  • W rezultacie przemysłowej produkcji bawełny i używania sztucznych nawozów w ciągu ostatnich trzydziestu lat całkowicie wyschło jedno z największych jezior świata, Morze Aralskie w Uzbekistanie. Jezioro które było domem dla dwudziestu czterech gatunków ryb, zamieniło się w toksyczną pustynię z kilkoma sadzawkami. Można to zobaczyć na zdjęciach NASA.
Morze Aralaskie trzydzieści lat temu i dziś.

W przeciwieństwie do branży tytoniowej czy alkoholowej, branża #fastfashion nie jest zobowiązana do informowania o ciemnej stronie swoich produktów. W ustawie nie ma zapisu, że na metkach producent musi informować, że „ten sweter z akrylu przyczynia się do gromadzenia plastiku w oceanach” albo „twoje dzisiejsze zakupy stanowią ekwiwalent zużycia wody pitnej dla jednej osoby na sto lat”. Informacje o prawdziwych kosztach działania tej branży były dla mnie jak kubeł zimnej wody na głowę. Otworzyłem szafę i zdałem sobie sprawę, że co najmniej 80% moich ubrań jest zrobiona z bawełny i w większości są to ubrania wielkich marek. Jeśli ja sam, który uważam siebie za w miarę świadomą jednostkę, jestem częścią tego problemu, to na kogo może liczyć Kapitan Planeta? Odezwał się we mnie mały chłopczyk, który byłby bardzo rozczarowany. I który zaraz zacząłby się zastanawiać, co może z tym zrobić. 

Pewnego wrześniowego dnia, spacerując po pustej plaży w Piaskach pod wpływem stu mikrogramów LSD zacząłem się nad tym wszystkim głębiej zastanawiać. A co gdyby wybór się pojawił? Gdybyśmy mogli nosić ubrania, które powstały z troską o Planetę? Wyprodukowane w zrównoważony sposób, bez chemicznych nawozów zatruwających ziemię. Trwałe, zdrowe dla ciała, a przy tym stylowe. Oczywistym wyborem do produkcji tego typu ubrań są konopie. Ich włókno najbardziej trwałym i ekologicznym naturalnym materiałem na świecie. W pełni biodegradowalne, nie potrzebuje sztucznych nawozów, ani specjalnych ilości wody. Może się zastanawiasz dlaczego wszyscy nie chodzimy w ciuchach z konopi? Kiedy dochodziło do wysuszania Planety i zatruwania gleby przemysłowymi uprawami bawełny, konopie włókniste w wielu krajach o globalnym wpływie pozostawały nielegalne, a temat włókna konopnego całkowicie zmarginalizowany. Tego dnia LSD przemówiło: wielkie sieci odzieżowe najbardziej boją się tego, że przestaniemy kupować ich ubrania. Że zrozumiemy, na czym na prawdę polega ten biznes i zaczniemy o tym ze sobą rozmawiać, buntując się przeciwko sztucznym potrzebom posiadania masy niepotrzebnych rzeczy. 
Kiedy tego dnia na kwasie na plaży nad Bałtykiem myślałem o
szkodach wyrządzanych przez branżę odzieżową zakiełkował we mnie pomysł stworzenia własnych ubrań z konopi. Ubrań i produktów, które stanowiłyby alternatywę dla masowych produktów i fast foodowych trendów dominujących w naszej kulturze.

Po miesiącach planowania i poszukiwań odpowiedniej jakości materiałów, trafiłem do niewielkiej wioski Kasar Devi na skraju Himalajów. W tym ukrytym prawie na końcu świata miejscu, wspierana przez lokalną organizację pozarządową grupa grupa kobiet niedawno zaczęła pracować z konopnym włóknem wykorzystując tradycyjne krosna i metody tkackie. Nanda Devi Society, tak nazywa się to miejsce, swoją nazwę wzięła od widocznego szczytu Nanda Devi, drugiego najwyższego szczytu Indii, którego ośnieżony szczyt jest widoczny w oddali.  Zielone zbocza w okolicy porastają  hektary dziko rosnących konopi, z których wytwarza się tu nie tylko tkaniny, ale również haszysz. Materiał wideo z mojej wizyty w tym miejscu można zobaczyć na moim kanale na YouTubie. 

W tym magicznym, dzikim i dziewiczym miejscu z psychodeliczną historią zostały zaprojektowane i powstały pierwsze produkty – super miękkie i trwałe szaliki łączące konopie z innymi naturalnymi włóknami: jedwabiem, organiczną bawełną i bambusem. Każdy z tych materiałów posiada swoje własne właściwości, fakturę i oryginalny wzór. Jedwab Tsar daje jedyny w swoim rodzaju, naturalny, beżowo-złoty kolor, organiczna bawełna i kokos gwarantują wyjątkową miękkość. Kobiety pracujące w Nanda Devi Society nie są wyrobnikami w fabryce, ale sercem całego zakładu. Pracują z konopiami używając tradycyjnych krosen dzięki wsparciu organizacji pozarządowej Hans Himadri, działającej na rzecz rozwoju lokalnych inicjatyw. W dodatku zyski ze sprzedaży materiałów inwestowane w dalszy rozwój centrum, które jest jedną z pierwszych takich inicjatyw w całych Indiach. Wioska znajduje się w jednym z dwudziestu dziewięciu stanów. Obecnie jest to jedyne miejsce w całych Indiach, gdzie konopie włókniste są legalne. Do legalizacji doprowadzili lokalni aktywiści, którzy jako jedni z nielicznych w indyjskim społeczeństwie rozumieją, że podobne reformy są niezbędne do przeprowadzenia w pozostałej części kraju, jeśli mamy ograniczyć negatywny wpływ indyjskiej gospodarki na cały świat. 

Dzikie konopie porastające zbocza w drodze do Nanda Devi Society

Wiem, że nie naprawię problemów świata za pomocą szalika, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrobić jeden krok w stronę ochrony środowiska przed siłami ignorancji. Chcę dalej rozwijać pomysł tworzenia autorskiej kolekcji etycznej odzieży dla ludzi, którzy tak jak ja, chcą sprzeciwić się toksycznym trendom kultury opartej na konsumpcjonizmie. Jeśli myślisz podobnie i chcesz dołączyć do tej walki, możesz kupić egzemplarz pierwszej, limitowanej wersji szalików w sklepie Satori Time, który od początku wspierał mnie w tej misji. 

Dzisiaj mam 33 lata i dalej wierzę w przesłanie Kapitana Planety, które pierwszy raz usłyszałem ponad dwadzieścia lat temu. Wierzę, że kluczem do globalnej zmiany, której potrzebuje świat, jest indywidualna świadomość ludzi i odpowiedzialność za własne wybory. Łącząc się z tymi, którzy kierują się podobnymi wartościami możemy być zmianą, której nasz świat tak bardzo potrzebuje. Zobaczyć strach w oczach knura chciwca, kiedy wszyscy zdamy sobie z tego sprawę? To byłoby bezcenne. 

Categories
konopie odzież podróże

Kobiety z Nanda Devi i konopne włókno

Konopie siewne należą do najsilniejszych, najbardziej wszechstronnych i ekologicznych naturalnych materiałów na Ziemi. Jednak siła, którą obdarzyła je natura stała się ich największym zagrożeniem. W ich własnej ojczyźnie konopie siewne w dużej mierze dalej pozostają nielegalne.

Jednym z najbardziej oczywistych podziałów konopi jest podział na bogate w THC konopie indyjskie i konopie siewne, które THC  zawierają jedynie w śladowych ilościach. Konopiami siewnymi nie można się “upalić”, za to ich włókno jest niezwykle wartościowym surowcem o wielotysięcznej historii użycia i tysiącach przemysłowych zastosowań. Kiedy w Indiach delegalizowano marihuanę nikt nie wziął tego rozróżnienia pod uwagę.

Indie wzięły przykład ze Stanów Zjednoczonych, które
narzuciły innym krajom kryminalizację konopi nie licząc się z konsekwencjami. Już w połowie XX wieku nie tylko uprawa marihuany stała się nielegalna, ale i wykorzystanie konopnego włókna praktycznie niemożliwe. Czarny rynek skutecznie zajął się regulowaniem podaży na marihuanę. Jednak konopne włókno zniknęło z mapy dwóch z trzech najludniejszych krajów świata, pociągając za tym olbrzymie koszty środowiskowe.

PAPIER

Skalę szkód łatwo jest sobie wyobrazić na przykładzie produkcji papieru. Pamiętam, że kiedy byłem dzieckiem to jasne dla mnie było, że papier robi się z drzew. Nie wiedziałem wtedy, że to skojarzenie było wywołane działaniami lobbingowymi przemysłu papierniczego. Dziś na szczęście już wiem, że źródłem papieru nie muszą być drzewa, które rosną kilkadziesiąt lat, zaopatrują nas w tlen i stanowią dom dla niezliczonych gatunków zwierząt i roślin. Papier można wyprodukować z konopi. Szybko rosnącej, jednorocznej rośliny, która świetnie prosperuje niemal w każdym klimacie. I zawiera więcej celulozy, niż drzewa.

Można oczywiście pomyśleć, że papier to przeszłość, bo coraz więcej spraw można załatwić elektronicznie. Niestety prawdą jest coś innego – mimo rozwoju technologicznego, nasze papierowe potrzeby dalej rosną. Każdego roku produkujemy 300 ton papieru, a typowy pracownik biura wykorzystuje 10 000 kartek każdego roku. Cykl życia połowy z nich wynosi mniej, niż jeden dzień.

Wykorzystanie konopi jako głównego zasobu do zaspokojenia papierowych potrzeb ludzkości nie tylko oszczędziłby cenne ekosystemy, ale i doprowadziło do znacznego ograniczenia toksycznych odpadów, które są “efektem ubocznym” procesu produkcji papieru z pulpy drzewnej. Niezliczone tony zanieczyszczeń, których można było uniknąć wykorzystując potencjał konopi, są w dużej mierze rezultatem prowadzonej za publiczne pieniądze “wojny z narkotykami”, którymi padły również konopie siewne.

Kwitnąca konopia siewna w okolicy miejscowości Almora. Stan Uttarakhand to jeden z dwóch indyjskich stanów, w której doszło już do legalizacji konopi siewnych.

KASAR DEVI

Na szczęście sytuacja zaczyna się poprawiać. W USA zalegalizowano konopie siewne w 2018 roku, a proces ten zaczyna obecnie postępować w drugim kraju o ogromnym wpływie na resztę świata – Indiach. Indyjscy aktywiści zaczynają docierać do polityków z przekazem, że to nie uprawianie konopi, ale ich kryminalizacja jest prawdziwą zbrodnią. Prawo powoli dostosowywuje się do rosnącej świadomości. Legalizacja konopi siewnych w wszystkich indyjskich stanach, zamieszkałych przez 1,3 miliarda ludzi kraju przyniosłaby całemu światu ogromne korzyści.
Odwiedziłem tu znajdujący się na obrzeżu Himalajów stan Uttarakhand, który jako pierwszy i jeden z nielicznych (dwóch lub trzech na dwadzieścia dziewięć) zalegalizował uprawę konopi siewnych.

Aby przekonać się na własne oczy jak wyglądają pierwsze inicjatywy, które korzystają na legalizacji wybrałem się w podróż do malowniczej doliny Binsaru, u podnóża Himalajów, w okolice miejscowości Almora. W oddali można było dostrzec ośnieżony szczyt Nanda Devi (7816 m n.p.m), drugi najwyższy szczyt Indii. W przeciwieństwie do sąsiadującego stanu Himachal Pradesh (tam, gdzie prowadziłem poszukiwania charasu) Policja z Uttarakhandu nie przeprowadza raczej spektakularnych medialnie nalotów na uprawy konopi, aby zwalczać narkomanię łopatami. Dzięki temu w regionie panuje dobry klimat do uprawy roślin i rozwoju inicjatyw przywracających światu magię konopnego włókna.

Wioska Kasar Devi, która była celem mojej podróży, swoją nazwę zawdzięcza wojowniczej bogini, dla której wzniesiono to malowniczo położoną świątynię. W latach 70-tych miejsce trafiło na mapy przemierzających te szlaki hipisów, do czego przyczyniły się wizyty ikon kontrkultury takich jak Bob Dylan, George Harrison, Allen Ginsberg czy Tim Leary. Spożywając zapewne duże ilości kwasu i okazjonalnie biegając nago po okolicznym lesie, Leary napisał tu większą część swoich “Psychodelicznych Modlitw”. Zawieszona przy wejściu do świątyni tablica informuje, że kiedyś przyjechali do Kasar Devi również naukowcy z NASA, którzy wykryli tu jakieś niezwykłe pole energetyczne.

Widok na świątynię Kasar Devi i dolinę Almory. Za chmurami Himalaje.

Najlepsi nauczyciele skupiają się na przekazywaniu uniwersalnych, praktycznych i pozbawionych dogmatu prawd dotyczących ludzkiej natury i Swami Vivekananda był chyba jednym z nich. Kiedy okazało się, że to właśnie w niewielkiej, wybudowanej na skale świątyni, oświecenierozpoznawalny na Zachodzie guru poprzez intensywną medytację doznał oświecenia, Kasar Devi zyskała w kręgach kontr-kultury status miejsca kultowego.
Hindusi mają to do siebie, że raczej nie próbują nikogo konwertować, zamienić w wyznawców “hinduizmu” i tak dalej. Jeśli już coś mówią to to, że każdy powinien poszukiwać swojej własnej ścieżki do Boga. W opozycji do konserwatywnego i skostniałego kościoła, który przez wieki wyspecjalizował się w moralizowaniu, wizja duchowości zaprezentowana przez wschodnich nauczycieli takich, jak Vivekananda musiała być atrakcyjna. Kasar Devi przyciągała tych, którzy odczuwali potrzebę duchowego życia, ale nie mogli jej zrealizować w zamkniętych ramach zinstytucjonalizowanej religii. Pewnie niektórzy hipisi wierzyli też, że wystarczy przyjechać do Indii, żeby osiągnąć stan oświecenia?

KOBIETY Z NANDA DEVI

To właśnie w tym specjalnym miejscu, w sąsiedztwie świątyni wojowniczej bogini Kasar Devi, powstaje jedna z pierwszych społecznych inicjatyw wykorzystująca szanse oferowane przez legalizację konopi włóknistych.

W znajdującym się nieopodal świątyni budynku centrum rękodzieła Nanda Devi Society pracuje obecnie kilkaset kobiet, które zajmują się tradycyjnym rodzajem tkactwa z użyciem materiałów takich jak wełna, pokrzywa, organiczna bawełna czy konopie. Nauczyły się tkać, dzięki wsparciu Fundacji Hans Himadri, która postawiła sobie za cel “wywarcie bezpośredniego wpływu na życie pięciu tysięcy kobiet tkaczy zamieszkujących stan Uttarakhand poprzez udostępnienie krosna ręcznego i ręcznie wykonanych tkanin na rynkach światowych.”

Tym, co skierowało większość kobiet w stronę zdobywania nowych umiejętności była chęć poprawy warunków życiowych.  W regionie Kumaon to kobiety tradycyjnie muszą zajmować się ścinaniem i gromadzeniem zapasów trawy dla bydła, kiedy kończy się pora deszczowa. Do swoich domostw noszą ją w koszach zawieszonych na plecach. Tkanie i konopie oferują alternatywę do polegania wyłącznie na ciężkiej, fizycznej pracy na roli, która z roku na rok staje się coraz trudniejsza.  Zarówno ze względu na wiek, jak i nieoczekiwane efekty uboczne zmian klimatu, do których tu doszło.

„Wycinka lasów doprowadziła do masowej inwazji małp na tereny zamieszkane przez ludzi. Nie mogąc znaleźć jedzenia w miejscach, w których pozyskiwały je wcześniej, małpy kierują się w stronę ludzkich osad aby kraść kapustę, ziemniaki czy owoce. Tradycyjne rolnictwo przestaje być tu opłacalne.”
– informuje Pani Meghan, która pełni tu funkcję głównej projektantki

Społeczność kobiet-tkaczy została zapoczątkowana przez cztery pierwsze kobiety. Później włączały się w nią powoli kolejne osoby, a zaangażowanie rosło. Dziś jest to już kilka tysięcy kobiet w całym stanie Uttarakhand. I chociaż wiele z nich dalej wykonuje pewne rolnicze czynności, to są zdecydowanie bardziej niezależne, zarówno pod kątem możliwości zatrudniania, jak i płacy. Być może jednak największą korzyścią płynącą z tej inicjatywy jest sama społeczność, która wytworzyła się w duchu wiary w to, że w dzisiejszym świecie jest jeszcze miejsce dla tradycyjnego rzemiosła i rękodzieła. Rosnące zapotrzebowanie na produkty z włókna konopnego pozwala takim inicjatywom rozwijać się dalej.

Oprócz włókna konopi siewnych, do tkania wykorzystuje się w tym miejscu inne naturalne materiały: wełnę, jedwab, bambus, pokrzywę i organiczną bawełnę. Mieszanie włókna konopnego z innymi tkaninami może sprawić, że produkty z konopi staną miękkie i przyjemne w dotyku, stanowiąc realną alternatywę dla rzeczy, które znajdujemy w sieciówkach. Jednak nawet czyste włókno konopne z czasem staje się coraz bardziej miękkie, zachowując przy tym swoje anty-bakteryjne i anty-alergiczne właściwości.

Ostatnie prasowanie i materiał będzie gotowy do ostatecznego sprawdzenia jakości. Jak widać na sukces centrum pracują nie tylko kobiety.

SLOW FASHION

Konopie świetnie łączą się z innymi naturalnymi włóknami.

Slow Fashion to nic innego jak świadome podejście do kupowania i użytkowania naszych ubrań. Nurt  slow fashion ma się do tzw. fast fashion (H&M i inne wielkie marki odzieżowe) tak jak slow food do fast foodów. Produkty są wyższej jakości, zazwyczaj trochę droższe i wytwarzane z poszanowaniem ludzi i środowiska. Wiemy skąd pochodzą oraz przez kogo i jak powstały.

W procesie przechodzenia od fast do slow fashion konopiom należy się miejsce szczególne. Ze wszystkich typów włókien wykorzystywanych w przemyśle odzieżowym, to właśnie włókno konopne ma największy potencjał do tego, aby minimalizować nasz wpływ na środowisko. Konopie są niezwykle odporne i rosną szybko bez konieczności używania szkodliwych nawozów. Nie potrzebują też ogromnych ilości wody, wymaganych przy uprawach dominującej w naszych szafach bawełny. Naturalne włókna konopi są również biodegradowalne, chociaż sporo czasu minie, zanim pozbędziecie się tych rzeczy – konopne włókno jest jednym z najtrwalszych na świecie. Dla porównania średni czas zużycia rzeczy dostępnych w sklepach dużych marek odzieżowych wynosi około dwóch lat.

Przechodząc przez kolejną sklepową alejkę w Galerii Handlowej zastanów się dwa razy czy tak na prawdę tego potrzebujesz. Może się mylę, ale wydaje mi się, że im więcej posiadamy, tym bardziej jesteśmy tym wszystkim przytłoczeni. Jeśli czegoś nie potrzebujesz, nie kupuj tego. A jeśli kupujesz, kupuj sprawdzone rzeczy wysokiej jakości, które posłużą Ci latami.

Podążając drogą ograniczania konsumpcji warto też uważać na to, żeby nie wpaść w pułapkę skrajności, np. pozbywając się wszystkich starych ubrań czy akcesoriów, żeby tylko kupić sobie coś nowego, bo jest zrobione z konopie. Pamiętaj, że najbardziej ekologiczny produkt w Twojej szafie to wcale niekoniecznie ten, który został wyprodukowany w etyczny sposób z naturalnych materiałów, ale ten, o który będziesz dbał i używał/-a całe życie!

Autor w prototypie szalika z włókiem konopi i bambusa.
Inne materiały poświęcone konopiom znajdziesz pod #poznajkonopie w mediach społecznościowych. Możesz też osobiście przyczynić się do dalszego rozwoju bloga oraz podcastu zostając moim patronem w serwisie Patronite. Oprócz niepublikowanych nigdzie indziej treści, dla patronów przygotowałem między innymi wyjątkowe szaliki z konopi, które powstały w centrum Nanda Devi. Kliknij w przycisk i poznaj szczegóły.