Categories
Uncategorized

Ayahuasca wzywa, świat nie reaguje

Miejsce, z którego przychodzi do nas Ayahuasca ze swoim proekologicznym i proświadomościowym przesłaniem spala się na naszych oczach. To najgorszy okres w historii tego świętego miejsca. Las spala się z prędkością 10 tysięcy metrów kwadratowych na minutę. Pożar jest podobno tak wielki, że widać go z kosmosu. W tym poście dowiesz się prawdy nt. tego dlaczego to się dzieje, oraz co możesz zrobić, żeby pomóc.

Co jest w tej sytuacji najgorsze? Amazonia pali się nie dlatego, że lato jest gorące (w Brazyli teraz jest zimna). Do tej pory – jak donosi Polityka zlokalizowano 9500 pojedynczych wybuchów ognia. Ktoś ją podpala. W tysiącach miejsc naraz. To o 84% więcej pożarów niż w zeszłym roku.

Zastanawiałeś się dlaczego ludzie mieliby podpalać las?

Kiedy Jair Bolsonaro walczył o władzę w wyborach prezydenckich miał na szachownicy taki układ: kochany przez wszystkich prezydent Lula, jak i jego poplecznica Dilma Roussef zostali spuszczeni w sedesie historii wraz z tzw. aferą Petrobrasu i w końcu pojawiła się szansa na przejęcie władzy przez kogoś niezwiązanego ze skompromitowaną “partią pracujących” (na Netflixie jest o tym dobry serial “O Mecanismo” – generalnie chodziło o pranie milionów publicznych pieniędzy w ogarniającej cały kraj, skorumpowanej ośmiornicy obejmującej niemal wszystkich urzędników najwyższego szczebla.). Jair budził się rano, nakładał krem do golenia, patrzył w lustro i myślał: “Kraj potrzebuje kogoś nowego. Kogoś z innej strony sceny politycznej. Twardego i bezwzględnego.Kogoś takiego jak ja”.

Wsparcie wszystkich największych i najbardziej smrodliwych korporacji pomogło mu spełnić tę ambicję. Kandydując na prezydenta Brazylii od samego początku był pozbawiony złudzeń. Wierdział, żebędzie uwikłany w rozgrywki z potworkiem składającym się z konglomeratu różnych interesów, politycznych wpływów i kapitału płynącego do kraju z dalekich miejsc. Od spełniania potrzeb tych ludzi zależał sukces w polityce. “Tak to się to zawsze robiło” – mówił wiążąc krawat przed spotkaniem z kolejnym biznesmenem.

Firmom, które sypnęły groszem na jego kampanię, poobiecywał, że jak zostanie prezydentem to na pewno nikt im nie będzie rzucał kłód pod nogi. Jeśli będą chcieli wyrżńąć trochę dżungli, to wyrżną. Jeśli będą cheili ją przerobić na kolejne pastwisko, kopalnię, czy co kto tam chce, to przerobią. “Mamy w końcu tego dużo”.

A teraz płonie dżungla. Bolosnaro spłaca swój dług.

W międzyczasie zyskiwał kolejnych wpływowych przyjaciół, tym razem z dalekiego wschodu. Z carami Rosji miał dużo wspólnego. Zamiast zajmować się budowaniem normalnego państwa woleli pracować nad własnym majątkiem i bawić się w wojnę. Bolsonaro, były wojskowy, świetnie dogadał się z Putinem, który też lubi sobie postrzelać. Przyszedł długo oczekiwany sukces. Pachniał jak wysokonogie blond modelki, a smakował jak zimny szampan. No i ten wspaniały kawior z Bieługi.

Niestety Vladimir wpętał się w wojnę. A technicznie rzecz ujmując napadł Ukrainę. A jak się kogoś napadnie, to czasami społeczność międzynarodowa się jednak buntuje i wprowadzi jakieś embargo. A z tego mogą zacząć się problemy z gospodarką, która i tak już ledwo dycha, bo w przeciwieństwo do arcybogatych oligarchów zwykłym ludziom i w Rosji i w Brazyli żyje się źle.

I teraz dochodzimy do sedna sprawy. Pojawia si ę okazja na biznes.

“Nic to embargo, nie ma co się martwić!” – pomyślał taki Vladimir. “Można dogadać się z Jairem, w końcu nasza armia botów pomogła mu wygrać w wyborach. Nie możemy handlować ze światem? Będziemy handlować z Brazylią. A dżungla? W Rosji mamy piękną Tundrę, po co tu komu jaka dżungla. Dymitr, polej!”

I tak kolejne połacie lasu deszczowego są wypalane pod…pastwiska dla bydła. Żebyśmy mogli zjeść jeszcze więcej mięsa. To na nich jedne firmy jedne firmy będą hodować krowy, a inne – związane jak donoszą pewne źródła z panem Miedwiediewem – zajmą się eksportem. Będzie więcej szampana, więcej kawioru i więcej modelek. A później udusimy się wszyscy.

Skala pożarów w tym roku w regionie Amazonii jest bezprecedensowa. Las płonie, by zrobić miejsce dla pastwisk bydła.


Wiem, że na Giewoncie strzelił piorun, osoby zginęły i jest to wg. mediów tragedia, ale tu mamy PRAWDZIWĄ tragedię, która dzieje się na naszych oczach. Najbardziej cenny zasób naturalny naszej Matki Ziemi płonie w najszybszym od początków ludzkości w tempie. Dżungla to nie tylko “jakieś rośliny”, ale to przede wszystkim życie w całej swojej różnorodności i okazałości. Gdyby nie Brazylia to Karol Darwin nie mógłby stworzyć teorii ewolucji. Nigdzie na świecie bogactwo i różnorodność organizmów nie jest tak duża, jak tam – co pozwoliło fundament swojej teorii – świat żyje, a wszystkie żywe organizmy są znjadują się w ciągłym procesie zmiany i przeobrażeń.

I to pierwotne, pełne życia miejsce płonie w cieniu szalonego człowieka.

Możemy oczywiście się na to wkurzać, ale pewnych rzeczy nie zmienimy. Tu w Polsce mamy mały wpływ na wybory w Brazyli, trudno jest nam pokazać sprzeciw nawet jeśli się z tym wszystkim zgadzamy – możesz sobie pomyśleć. Rozumiem to doskonale i też często tak mam. Ale akurat nie tym razem.

Wiecie, przypomniał się trip na grzybach.

Miałem wizję, w której jeden wielki kolektywny cień ludzkości – wszystko co w nas chujowe i złe – uprzedmiotowiło się w mojej wyobraźni w potać wielkiego psa. Pies łaził po świecie siejąc w nim chaos i zniszczenie. “Co on tam próbuje zeżreć?” Mówię do siebie w wyobraźni i nurkuję, żeby z bliska zobaczyć jak wygląda pożywienie tego ociężałego, obrzydliwego psiska. Co tam widzę? Nasz śmieci. Odpady z naszego życia. Wyrzucone na plaże plastikowe butelki. Plastikowe tacki po mięsie. Były tam wypierane emocje, które zdają się teraz rządzić światem: nienawiść, chciwość, złość i ignorancja. Ale najważniejsze – to były nasze odpady. Życiowe i emocjonalne odpady zwykłych ludzi. Indywidualny, nieuświadomiony cień każdego z nas – karmi psa który chodzi po świecie próbując go zniszczyć rękami takich ludzi jak Jair Bolsonaro, Trump czy ten wariat z Korei Północnej.

Ale jest też w tym element światła.

To, że pies żywi się naszym indywidualnym brakiem świadomości oznacza, że jest od nas zależny. Im więcej ma żarcia, tym bardziej rośnie w siłę. Z drugiej strony im więcej świadomości w życiu każdego człowieka, tym słabszy i wątlejszy jest pies. Jak tak sobie nurkowałem po jego wnętrznościach, to wiece co jeszcze zobaczyłem? Pustkę.

Czasami wydaje nam się, że nic nie możemy zrobić. Ale wtedy przypominam sobie o psie. I przypominam sobie, że to właśnie indywidualna zmiana leży u podstaw jakiejkolwiek formy oporu wobec tego psa na kolektywnym poziomie. Nieważne czy jesteś w Brazyli, Stanach, w Polsce czy na Białorusi. Jeśli będziesz potrafił/potrafiła sprawić, że w Twoim życiu na jakimś poziomie będzie więcej świadomości to ta zmiana będzie miała globalne znaczenie. Jak można to zrobić? Na przykład ograniczając spożycie mięsa. Spójrzmy prawdzwie w oczy – gdyby nie globalny popyt na wołowinę w niespotykanej i niezdrowej skali to ten problem by nie powstał. Popyt jest kreowany na całym świecie, nie tylko w Brazylii czy Rosji, ale także w Polsce.

I tu płynie druga lekcja pochodzącego z amazońskiej dżungli lekarstwa dla naszej duszy: to co robisz, jak żyjesz i jakie masz nawyki, ma znaczenie.



Co chce nam powiedzieć Ayahuasca? Że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni i razem, jako jeden z wielu gatunków zamieszukujących tę planetę, odpowiadamy za nasze wspólne powodzenie lub porażkę. Jedynym wyjściem jest zagłodzić psa na śmierć. Wyciągnąć wtyczkę z kontaktu bezmyślnej konsumpcji. I wierzyć, że się uda.

Co możesz w takim razie zrobić, żeby pomóc sprawie?


1. Ogranicz spożycie wołowiny.


Bez względu na to skąd pochodzi wołowina jej hodowla na masową, przemysłową skalę, ma katastrofalne skutki dla klimatu m.in. poprzez emisję gazów cieplarnianych. Kryzys w Brazyli dzieje się w dużym stopniu dlatego, że istnieje dzisiaj na świecie duże zapotrzebowanie na wołowinę. Nie trzeba od razu zostawać weganinem, żeby przestać godzić się z tym systemem który opiera się na niewiarygodnym cierpieniu hodowlanachy zwierząt. Nie trzeba od razu zostawać weganinem, żeby przeciwko temu zaprotestować. Wystarczy ograniczyć spożycie, to już jest coś, to już jest jakaś mała zmiana. Suma tych małych zmian na świecie daje duży efekt, chociaż na co dzień oczywiście tego nie widzimy uważając, że nasze codziennie wybory nie mają znaczenia. Za pomocą psychodelików możesz jednak spojrzeć przez tą iluzję i przekonać się czy to prawda.


2. Wesprzyj jedną z organizacji pozarządowych, które są na pierwszej linii frontu walki z Babilonem


Spójrzmy prawdzie w oczy – walka z interesami wielkich korporacji i korupcją na tym szczeblu nie wydaje się możliwa na pierwszy rzut oka. A jednak są ludzie, którzy to robią, którzy są na pierwszej linii frontu i prowadzą tę walkę. Jednak potrzebują zasobów aby prowadzić tę walkę, bo po drugiej stronie są ludzie którzy mają bardzo dużo władzy i pieniędzy. I nie warto takiej partyzanckiej walki NGOsów na pierwszej lini frontu skazywać od razu na przegraną. Było w historii wojennej wiele przykładów na to, że pozornie słabszy obalił mocniejszego przeciwnika, ponieważ działał w oryginalny i nieprzewidywalny sposób. Strategia z którą takie wielkie konglomeraty mają i zawsze miały największy problem to strategia walki partyzanckiej. Przekładając na nasz przykład – to strategia angażowania zwykłych ludzi na rzecz globalnej zmiany. Siedzimy w Polsce i wydaje nam się, że nie możemy pomóc, ale możemy przelać nawet niewielką kwotę na konto organizacji, która prowadzi tę walkę i jeśli ma chociaż wygrać kilka bitew to potrzebuje wsparcia zwykłych ludzi z całego świata. A konkretnie kogoś takiego, jak Ty.

P.S.
Ja wybrałem organizację Rainforest Trust  – organizację której praca polega na wykupywaniu dżungli i chronieniu tych obszarów przed mackami zła przy zaangażowaniu lokalnych społeczności.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *